Pan wciąż przychodzi

A od figowego drzewa uczcie się przez podobieństwo! Gdy jego gałązka staje się soczysta i liście wypuszcza, poznajecie, że zbliża się lato. Tak samo i wy, kiedy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą. Lecz o dniu owym i godzinie nikt nie wie, nawet aniołowie niebiescy, tylko sam Ojciec. A jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żar-nach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wie-dział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie (Mt 24,32–44).

Temat czuwania pojawia się w Ewangeliach często. O obowiązku czujności na przyjście Pana mówi Chrystus nieraz wprost i bardzo często w przypowieściach. (więcej…)

O Tyńcu, zwiadach, borowikach i ubikacji…

Rozmowa z naszą siostrą Hieronimą Jamielewską OSB autorką książki „Marana Tha. Przyjdę niebawem”.

Kapelan: Czy to prawda, że we wspólnocie znana jest Siostra jako Lew?

Siostra Hieronima: Prawda.

K: Dlaczego?

S.H: To może wspólnie dojdziemy do odpowiedzi w trakcie naszej rozmowy. Na początek tylko jedna podpowiedź: chodzi o Biblię.

K: Przeczytałem w biogramie Siostry na stronie Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC, że siostra brała udział w pracach redakcyjnych nad Biblią Tysiąclecia, ale za nim o tym, czy moglibyśmy porozmawiać najpierw o samym Tyńcu: o benedyktynach, o miejscu. Siostra zdaje się troszkę poznała to miejsce, a nawet jakiś czas mieszkała w Tyńcu. Proponuję, żebyśmy cofnęli się w czasie do tego momentu, kiedy po studiach ogrodniczych ukończyła już Siostra trzyletni okres pracy zawodowej zgodnie z tzw. nakazem pracy. Nadchodzi dzień, w którym otrzymuje Siostra wypowiedzenie i zostaje bez pracy, co dalej? Czy do akcji wchodzi ojciec Augustyn Jankowski? Co się wtedy wydarzyło? (więcej…)

„Oślica Balaama” nie tylko o kazaniach księży – Ja wcale nie chcę być młoda, ja bym chciała być pięknie stara…

Wielu kaznodziejów zupełnie, jak się zdaje, nie widzi potrzeby rozwoju duchowego i tylko wciąż zachęca nas, żebyśmy wróciły do pierwotnej, nowicjackiej gorliwości; żebyśmy na przykład, odnawiając śluby, złożyły je tak samo, jak za pierwszym razem; zakładając najwyraźniej, że za pierwszym razem składałyśmy je idealnie z powodu entuzjazmu. Więc pytam: i tylko tyle? Kiedy się składa pierwsze śluby, a nawet jeszcze wieczyste, człowiek rzeczywiście entuzjazmu ma furę, ale to jest entuzjazm szczenięcy, bez doświadczenia. Coś niecoś trudności już się liznęło, coś niecoś się ich jeszcze mgliście przewiduje, i to wszystko. Po kilkudziesięciu latach, odnawiając profesję, mówiąc Bogu ponownie TAK, mówi się to już zupełnie inaczej. Ma się za sobą te lata doznawania własnej słabości, ma się te „trudności”, ogólnie dawniej pojmowane, przetłumaczone teraz na bardzo bolesny konkret zewnętrzny i wewnętrzny, którego na początku w ogóle się nie przeczuwało. To jest już całkiem inne TAK; czy więcej warte, sam Bóg tylko wie, ale na pewno mniej uczuciowe, bardziej wolitywne, głębsze. Entuzjazmu może być mniej, przeżycia mniej, ale chyba jedną właśnie z tych rzeczy, których nas bieg lat uczy, jest zasada, że Boga nie trzeba przeżyć, ale uwielbić. Przeżywa się coś; uwielbia się Kogoś. (więcej…)

Czy komputer jest źródłem poznania?

Tekst ukazał się w kwartalniku WIĘŹ 1 (555) 2005, jak również jest częścią rozdziału Antyintelektualizm w książce Oślica Balaama.

Wśród projektów preambuły do traktatu konstytucyjnego Unii Europejskiej wiele rozgłosu zyskał autorski projekt Valéry’ego Giscarda d’Estaing, który powoływał się, z pominięciem kilkunastu wieków myśli chrześcijańskiej, na osiemnastowieczne korzenie kultury naszego kontynentu, mianowicie na Oświecenie, którego – według projektodawcy – jesteśmy dziedzicami. (więcej…)

Czy warto być zakonnicą?

Tekst ukazał się w kwartalniku WIĘŹ 6 (548) 2004.

Czy warto być zakonnicą? To zależy, czego się w życiu chce i szuka. Bo jeżeli sukcesu — to nie, nie warto. Życie zakonne nie jest nastawione na sukces, i jeśli się go nawet w nim osiąga (mam na myśli sukces zawodowy), to niejako przypadkiem, w ramach produkcji ubocznej, nie zaś jako cel życia. A jeśli poplątać cele pierwszorzędne z drugorzędnymi, wychodzi koszmar i karykatura. (więcej…)

O świętości Boga i o grzechu

Nauka wiary

Mówimy, że Bóg jest święty. Śpiewamy „trzykroć święty”. To znaczy, że jest niezrównanie doskonały, doskonały w sposób dla nas w ogóle niewyobrażalny. Pismo Święte mówi, że „mieszka w niedostępnej światłości”: to znaczy, że Jego wielkość, świętość i doskonałość są jak oślepiające światło, które nie pozwala się zbliżyć. Ale świętość Boga to także to, że Bóg kocha dobro, bo sam jest nieskończenie dobry, a brzydzi się złem. (więcej…)

Zmartwychwstanie dla naszego zbawienia

Dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił Syn Boży na świat i poniósł śmierć, ale przecież na tym się nie skończyło. Dla nas także zmartwychwstał, wstąpił do nieba i zesłał Ducha Świętego. Po prawdzie, to czasem chcielibyśmy powiedzieć, że ta druga połowa Jego dokonań miała oprawę zewnętrzną tak ubożuchną, że już nie tylko w szerokim świecie, ale nawet na najbliższej ulicy można było jej nie zauważyć. (więcej…)

Od bliźniego pochodzi zbawienie

Jedną z największych pomyłek, kiedy mówimy lub myślimy o pustyni i pustelnikach, byłoby mniemać, że życie pustelnicze jest kompletną samotnością. Wprawdzie pewien starzec mawiał, że mnich jest „samotny przed obliczem Samotnego”, ale mawiał to do uczniów, których najwyraźniej miał przy sobie; więc albo własnej nauce nie był wierny, albo też jego słowa należy rozumieć jako nakaz ciągłej koncentracji serca na Bogu, nie zaś fizycznego odosobnienia. (więcej…)

Postulantka u „panien łacińskich”

Tak więc 25 lipca 1873 roku Janina Matylda została przyjęta do postulatu. Klasztor, do którego weszła, znajdował się tuż za linią dawnych murów obronnych Lwowa, na zboczu Wysokiego Zamku; nazywano go „Małą Florencją” i „renesansowym klejnotem Lwowa”, gdyż zbudowany w początku XVII wieku przez włoskiego architekta (Pawła Rzymianina), odznaczał się wyjątkową harmonią proporcji i czystością stylu. (więcej…)

Bł. Columba Marmion OSB. Budowa nowej kongregacji

Ten sam rok 1919, rok, w którym toczyła się wojna w Irlandii i w którym wyszła druga jego książka, Le Christ dans ses Mystères – był dla Marmiona rokiem usilnej pracy nad podstawami prawnymi przyszłej kongregacji belgijskiej. Należało nie tylko rozwiązać kilka najpilniejszych problemów organizacyjnych (takich jak brak trzeciego opactwa), ale także opracować i przedstawić do zatwierdzenia tekst konstytucji czyli pomocniczych ustaw, regulujących życie codzienne, ustrój kongregacji i jej duchowość. (więcej…)