Zabiorę im serce kamienne, a dam im serce z ciała. Ez 11, 19
Weszliśmy w Wielki Post. Czas nawrócenia. Może kojarzyć się z tym, żeby wziąć się w garść, zacisnąć zęby i wreszcie dać radę w tym, co się do tej pory nie udawało. A potem bardzo się rozczarować, kiedy się mimo wszystko nie uda po raz kolejny.
Tymczasem greckie słowo metanoia – nawrócenie, nieco inaczej było rozumiane przez ojców pustyni. Nawrócić się, to zmienić swoje myślenie, to tak się otworzyć, by Boża łaska wpłynęła głębiej w glebę mojego serca. To zaufać Bożej obietnicy, że On sam rozbije, rozpuści tę skamielinę w moim sercu, która mnie blokuje, która powoduje niedotlenienie duszy. I nie tylko to, ale jeszcze da nowe, żywe serce, które czuje, kocha, jest zdolne do życia na Boży obraz i podobieństwo. Serce gotowe by przylgnąć do Boga i już nie cierpieć niepotrzebnej samotności.
Tego życzmy sobie nawzajem, o to się troszczmy w tym świętym czasie, także przez dobre postanowienia, ascetyczne praktyki.
Naszym zwyczajem na czas Wielkiego Postu pragniemy odejść nieco na pustynię, by pozwolić Bogu ożywiać nasze serca. Dlatego w tym czasie nie przyjmujemy gości, ograniczamy kontakty, nie prowadzimy rekolekcji. I Salomon z pustego nie naleje, teraz więc pozwólcie, że i my skupimy się na czerpaniu, by po Świętach znów otworzyć dla Was drzwi naszego Domu.
Zachęcamy do skorzystania z rozważań Drogi Krzyżowej i innych tekstów dostępnych w czytelni.


