Jak co roku w św. Wawrzyńca (choć tym razem ukrytego w niedzieli) nasze myśli biegną do nowego początku naszej Wspólnoty, do roku 1946, kiedy to po 80 latach przerwy do Żarnowca powróciło życie monastyczne. Właśnie 10 sierpnia, w święto patrona ówczesnej diecezji chełmińskiej, przyjechały siostry benedyktynki z Wilna, aby tu odbudować Dom, w którym rozbrzmiewa Boża chwała, w którym żyje Wspólnota, którą zgromadziła miłość Chrystusa i który otwiera się dla tych, którym potrzeba spotkania z Bogiem, którzy wędrując przez życie pragną zaczerpnąć nieco Bożej łaski, nabrać duchowych sił.

Dla nas to radość, pełne wdzięczności świętowanie. Jednak dla naszych poprzedniczek, które opuszczały ukochany wileński klasztor, dotykając ostatni raz przesiąkniętych modlitwą murów, spoglądając przez łzy na wieżę kościoła św. Katarzyny, był to pełen trudu skok w nieznane. Jakiego zawierzenia Bożej Opatrzności trzeba było, by zacząć na nowo, by zaufać, że Pan Bóg poprowadzi dalej, że nie zostawi, choć wszystko na zewnątrz się zmieniło.

Dziś dziękujemy Dobremu Bogu za to, że Jego łaska zwyciężyła. Wtedy w 1946 roku i po kawałku dalej przez te wszystkie lata. Dziękujemy za to, że nasze siostry odpowiedziały na Boże wezwanie i zapuściły korzenie w żarnowieckiej ziemi. Dziękujemy za wszystkich, którzy w tych trudnych początkach pomagali im jak mogli, choć sami mieli niewiele. I dziękujemy za to, że po 79 latach możemy nadal śpiewać Bożą chwałę, chronić się pod Jego skrzydła, przygarniać tych, których nam przysyła i doświadczać Jego dobroci przez ludzi, wydarzenia i na tyle innych sposobów.
Chwała Panu!



