„Petronela” i „Marcybella”, czyli życie monastyczne pół żartem pół serio

Perypetie, zachowania, dialogi, gesty, a nawet bardzo osobiste przemyślenia tytułowych mniszek Petroneli i Marcybelli pomogą nam zobaczyć życie monastyczne takim jakim jest, po prostu, a więc utkane nićmi codzienności, zwykłości, naturalności. Słowem, człowiek w klasztorze. Psalm 119 stał się tłem dla opisywanych zdarzeń z życia bohaterek i ostatecznym puntem odniesienia dla przesłania, które siostra Małgorzata zawarła w książkach. Pewnie znowu znajdą się i tacy, którzy powiedzą o Autorce, że jest kwaśna jak cytryna, bo tym razem trochę „oberwie” się nam, siostrom zakonnym. Jednak czy ukazywanie prawdy o pięknie człowieka domaga się pomijania kwestii nieraz trudnych, bo o naszych wadach? Bez tego taki obraz byłby zakłamany, bo raz że niepełny, a dwa nieuczciwy. (więcej…)

Nowa książka naszej siostry Małgorzaty Borkowskiej – „Ryk Oślicy”

„To ma być moja odpowiedź w dyskusji, którą wywołała książeczka Oślica Balaama”– tymi słowami nasza siostra Małgorzata  (gdzieniegdzie znana bardziej jako „Niedźwiedź”) rozpoczyna swoją najnowszą książkę Ryk Oślicy. Kolejny apel do duchownych panów. Kolejna, i znowu niewielka objętościowo, książka jeszcze dobitniej wkłada nam do ręki klucz do sposobu przeżywania wiary i mówienia o niej (i to nie tylko z ambony) – osobiste zauroczenie Osobą Boga Trójedynego. Siostra ponownie apeluje: Bóg nie po to objawia nam coś o Sobie, żebyśmy tę wiedzę wyrzucili do kosza między śmieci, ale żebyśmy ją rozważali, kochali i robili z niej podstawę naszej relacji do Niego; a tym samym także naszego postępowania wobec ludzi. W tej kolejności! Moralność musi płynąć z ukochania Boga (…). (więcej…)

8. „Ku zmartwychwstaniu” – O cichszym zamykaniu drzwi… Siostra Małgorzata Borkowska OSB o ośmiu błogosławieństwach Jezusa

Doszedłszy przez siódme błogosławieństwo do szczytu, nazwany już synem Bożym, otrzymuje wreszcie człowiek błogosławieństwo ósme: Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy z Mego powodu kłamliwie wszystko złe mówią na was: cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie (Mt 5,10–12). (więcej…)

7. „Szczyt usynowienia” – O cichszym zamykaniu drzwi… Siostra Małgorzata Borkowska OSB o ośmiu błogosławieństwach Jezusa

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi (Mt 5,9).

Osiem błogosławieństw można rozważać pojedynczo, każde osobno. Można jednak także przyjąć je jako pewien zarys duchowej drogi. Zaczyna się ta droga od jakiegoś przynajmniej stopnia oderwania serca od dóbr cząstkowych i przemijających: błogosławieni ubodzy w duchu. To oderwanie musi oczywiście rosnąć, a wzrost taki kosztuje i boli: błogosławieni, którzy się smucą, idą w dobrym kierunku. Następnym stadium jest zrozumienie naszej własnej małości i rezygnacja z fałszywych ambicji: błogosławieni cisi. Nie przeceniając siebie, można wreszcie dostrzec drogę do poprawy – błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości – a także ukochać bliźnich: błogosławieni miłosierni. Doszedłszy tutaj i potwierdzając tę postawę kolejnymi codziennymi wyborami, człowiek nabiera jednoznaczności dążenia i usposobienia, zwróconego coraz pełniej ku Bogu: błogosławieni czystego serca. I wreszcie kiedy ta jednoznaczność zaczyna przelewać się na otoczenie, jej nosiciel dosięga już powoli miary synostwa Bożego: błogosławieni pokój czyniący. (więcej…)

6. „Jednoznaczność” – O cichszym zamykaniu drzwi… Siostra Małgorzata Borkowska OSB o ośmiu błogosławieństwach Jezusa

Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą (Mt 5,8).

Mało jest w naszym języku słów równie wieloznacznych jak „czystość”. Dowiadujemy się już w dzieciństwie, że pan Longinus Podbipięta czystość ślubował i dlatego nie mógł się ożenić. Ale w Piśmie Świętym czytamy także o „czystym” małżeństwie w sensie po prostu „obustronnie wiernym”; ginęliśmy pół wieku temu masami w imię „czystości rasy”, a teraz wciąż słyszymy o „czystych rękach”. To tylko parę przykładów spośród wielu, a z tego językowego galimatiasu wniosek często bywa taki, że czystość jest rzeczą dobrą, ale niepewne, czy osiągalną, a poza tym bywa społecznie korzystna, ale wtedy mogą wystarczyć jej pozory. (więcej…)

5. „Fair play” – O cichszym zamykaniu drzwi… Siostra Małgorzata Borkowska OSB o ośmiu błogosławieństwach Jezusa

Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią (Mt 5,7).

Ta nauka powraca w Nowym Testamencie tyle razy, że trzeba ją zaliczyć do jego podstawowych treści. W przypowieści o nielitościwym słudze i w mnóstwie prostych, jednoznacznych pouczeń powiedziano nam, że, po pierwsze, miłosierdzie Boże zawsze znajdzie się dla tego, kto był miłosierny dla braci. I, po drugie, zostanie cofnięte od tego, kto go sam dla braci nie miał. (więcej…)

4. „Na miarę pragnień” – O cichszym zamykaniu drzwi… Siostra Małgorzata Borkowska OSB o ośmiu błogosławieństwach Jezusa

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni (Mt 5,6).

Żeby czegoś „łaknąć i pragnąć”, trzeba tego, po pierwsze, nie mieć; a po drugie, trzeba to cenić.

Jest mnóstwo rzeczy, których nie mamy, ale których nie wzięlibyśmy, choćby nam wciskano: wiele z nich ma reklamy bardzo kolorowe i pomysłowe. A „sprawiedliwość” to jest i ta, której oczekujemy od innych, a nie doznajemy, i ta, której inni oczekują od nas, a nie doznają. „Łaknąć i pragnąć sprawiedliwości” znaczy więc zdawać sobie sprawę z tego, że wszyscy, w tym i ja także, nie dociągamy do poziomu wymagań Bożych, Bożych zaproszeń; boleć nad tym i starać się, żebyśmy wszyscy, w tym i ja także, choć odrobinę bardziej do nich dorośli, i jeszcze bardziej, i jeszcze. (więcej…)

„Bo z łaski spotyka nas Królestwo Boże na drodze naszego życia. A to, że dajemy zań wszystko, to ostatecznie jest niewiele…”

Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją (Mt 13,44–46)

Te dwie króciutkie przypowieści mają wspólny temat: jest nim pouczenie o wartości Królestwa Bożego. (więcej…)

3. „Zasięg głosu i zasięg ciszy” – O cichszym zamykaniu drzwi… Siostra Małgorzata Borkowska OSB o ośmiu błogosławieństwach Jezusa

Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię (Mt 5,5).

Mówi się ciągle, że nasza epoka jest epoką wyjątkowego hałasu. Mierząc w decybelach, zapewne racja: technika pozwala nam hałasować głośniej niż kiedykolwiek. Ale mierząc w intencjach? Zdaje się, że od początku świata człowiek stara się zrobić tyle hałasu, ile go zrobić może. Czasem nie może: musi na przykład iść jak kot na miękkich łapkach, żeby rzucić się na zdobycz z zasadzki. Ale jeśli może, to hałasuje. Po prostu potrzebuje na siebie zwrócić uwagę bliźnich, w miarę możności stać się tej uwagi ośrodkiem, napuszyć się jak wróbel na mrozie i w ogóle pokazać, z jak daleka go widać i słychać. Łata w ten sposób swoje wiecznie popękane poczucie ważności, bo ma nadzieję, że jeśli tę ważność wyczyta w cudzych oczach, okaże się ona prawdą.

Tak więc w zwykłych ludzkich stosunkach znaczenie i majątek – owa „własność ziemi” – jest wprost proporcjonalna do robionego hałasu. O tyle jestem, o ile mnie słychać, bo tak daleko sięga moja ziemia, jak daleko mnie słychać. A w Królestwie Bożym ma być właśnie odwrotnie: ci je posiądą, którzy nie chcieli brać udziału we wzajemnym przekrzykiwaniu się, albo którzy w tej konkurencji odpadli, albo którzy się z niej na czas wycofali.

Może dlatego, że Królestwo Boże nie toleruje i nie mieści w sobie żadnego fałszu, pozorów, sztucznych barw i cudzych piórek.

Królestwo Boże zmywa z nas i wytapia to wszystko: jest „jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy”, według zapowiedzi proroka Malachiasza. A w dodatku ta nasza sztuczna, hałasem i farbą podtrzymywana ważność zaślepia nas na naszą ważność prawdziwą. Bóg chciał każdego z nas: to już dosyć, żeby uznać się za KOGOŚ, ale tę naszą Boską ważność, jedyną rzeczywistą, dzielą z nami oczywiście wszyscy inni ludzie. Komu to nie odpowiada, ten zagłusza takie poczucie ważności, wprowadzając sztuczne różnice między ludźmi i starając się zawsze wypaść samemu po tej lepszej stronie granicy. Kto, przeciwnie, ceni sobie przede wszystkim tę wartość, jaką ma w oczach Bożych, nie dba o tamte drobne, chwilowe różnice. I na ile nie dba, na tyle potrafi być cicho. A na ile potrafi być cicho, na tyle „posiądzie ziemię”. W Królestwie Bożym tak daleko sięga moja ziemia, jak daleko sięga moja cisza.

W praktyce nie chodzi oczywiście o milczenie mierzone w decybelach czy o stopień zaciśnięcia warg. Chodzi o to, w jakim celu się odzywamy. Jaki procent tego, co mówimy, krzyczymy, wołamy, płaczemy, jest hałasem samopotwierdzania się, a jaki okaże się kiedyś ciszą, gdyż był modlitwą.


Wcześniejsze:


Siostra Małgorzata Borkowska OSB urodziła się w 1939 r. Studiowała polonistykę i filozofię na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz teologię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Od 1964 jest benedyktynką w Żarnowcu. Autorka wielu prac historycznych, m.in. Życie codzienne polskich klasztorów żeńskich w XVII i XVIII wiekuCzarna owcaOślica Balaama, Jednego potrzeba, tłumaczka m.in. ojców monastycznych, felietonistka. Nie tak dawno wydaliśmy publikację Sześć prawd wiary oraz ich skutki.

2. „Między smutkiem a radością” – O cichszym zamykaniu drzwi… Siostra Małgorzata Borkowska OSB o ośmiu błogosławieństwach Jezusa

Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni (Mt 5,4).

Nigdy nie brakowało dobrych i zatroskanych ludzi, którzy uważali, że aby zasłużyć na to Błogosławieństwo, należy całe życie przepoić smutkiem; jeśli akurat nie ma z czego się martwić, to człowiek cnotliwy jakiś powód sobie zawsze znajdzie. Wydaje się jednak, że w takim stawianiu sprawy jest coś sztucznego. I radość, i smutek pochodzą od Boga: chcieć się znieczulić na jedno z tych doznań (lub na oba) bliższe byłoby stoicyzmu niż chrześcijaństwa. A poza tym, co wtedy zrobić z innym wezwaniem Chrystusa, mianowicie: Cieszcie się i radujcie, że wasze imiona zapisane są w niebie (Mt 5,12)? Albo: Nie lękaj się, trzódko mała, bo spodobało się Ojcu waszemu dać wam Królestwo (Łk 12,32)? A Jezus sam rozradował się, gdy to mówił. (więcej…)