Złoty Jubileusz s. Angeli

W najbliższą sobotę, 16. marca nasza s. Angela Zaręba dziękować będzie Panu Bogu za Jubileusz 50 – lecia Profesji Monastycznej. Podczas uroczystej Mszy świętej, sprawowanej w naszym kościele parafialnym o godz. 11.00 Złota Jubilatka odnowi swoje śluby. Zapraszamy do udziału we Mszy świętej i modlitwy za naszą Siostrę.
Siostra Angela to góralka z krwi i kości – pochodzi z okolic Limanowej. Jej patronem jest święty papież Jan XXIII, którego chrzcielne imię to Angelo. Już po profesji mogła więc cieszyć się jego beatyfikacją, a kilka lat temu także kanonizacją. Niewielu już pamięta, ale za czasów swojego nowicjatu s. Angela zyskała przydomek Borsuka…Zachęcamy do obejrzenia galerii zdjęć z uroczystości.

stacja IV – Spotkanie z Matką

Czy może być większy ból dla matki, niż patrzeć na cierpienie zadawane jej dziecku?
Jak to możliwe, że w tym morzu okrucieństwa, którego fale rzuciły się na Jej Syna, w sercu Maryi nie powstało ani jedno ziarno nienawiści? Może to właśnie spotkanie z Jezusem na Drodze Krzyżowej sprawiło, że pozostała wewnętrznie wolna.
Maryjo, od Ciebie uczę się, by w chwilach, gdy zalewa mnie zło, wpatrywać się w oczy Jezusa, pełne największej we wszechświecie miłości. Wtedy zyskuję siłę, by moje serce, choć przeszyte bólem, pozostało czyste.


Zobacz także wcześniejsze:
stacja I
stacja II
stacja III

stacja III – Pierwszy upadek pod Krzyżem

Czy to możliwe? Ten, który uzdrawiał chorych, wskrzeszał umarłych, uciszał burzę, upada pod ciężarem drewnianych belek. Czyżby zabrakło Mu sił, by zbawić świat?
To nie tak. Jezus nie był bohaterem cierpienia. Nie poszedł na Golgotę, aby uwieńczyć śmiercią walkę o swoje ideały. On się do końca oddał, do końca się ofiarował, dlatego, że do końca umiłował. Uniżył się do samej ziemi, aby ten, kto na niej leży sponiewierany i bezsilny, nie był sam.
Jezu, przy Tobie uczę się, że upadanie nie jest obniżeniem szans w wyścigu do Nieba, ale szansą na objawienie się Twojej mocy w mojej słabości.
Jezu, gdy moja słabość rzuca mnie na ziemię, spraw, bym otworzyła oczy i zobaczyła Twoją twarz – tuż przy mojej.


Zobacz także wcześniejsze:
stacja I
stacja II

Pierwszy weekend Wielkiego Postu z rekolekcjami w ciszy

Za nami pierwszy weekend Wielkiego Postu. W naszym Opactwie kilkanaście osób przeżywało specjalny czas skupienia, milczenia, duchowego wyjścia na pustynię. Szli z nami przez kolejne chwile modlitwy Monastyczną Liturgią Godzin, adoracje Jezusa Eucharystycznego, wspólną pracę – w milczeniu, a także lekturę duchową i Słowo Boże. Były też Spowiedzi – przez cały czas rekolekcji, z wielkim oddaniem, służy naszym gościom Ksiądz Kapelan; dla chętnych była możliwość rozmów indywidualnych z mniszkami. Każdy z uczestników wyjechał obdarowany – każdy inaczej, ale zawsze według Bożego zamysłu. Następne takie Rekolekcje w ciszy – w czerwcu. Zapraszamy każdego, kto pragnie wyciszenia, pogłębienia więzi z Bogiem i z samym sobą.

stacja II – Pan Jezus bierze Krzyż na ramiona

„Jeśli kto chce pójść za Mną, (…) niech weźmie krzyż swój…”
„Weźcie moje jarzmo na siebie”

Jarzmo to uprząż, którą wkłada się na parę zwierząt, aby mogły pociągnąć pług lub wóz. Jeśli Jezus mówi „Weźcie moje jarzmo”, to znaczy, że idzie w tym jarzmie razem z nami, ramię w ramię, dzieląc nasz ciężar.  Nie zaprasza nas do samotnej walki, do wysiłku opartego tylko na własnych siłach.  Chce być z nami w dźwiganiu każdego krzyża, który przyjdzie nam nieść.
Jego Krzyż – to mój, a mój – to Jego. Tak bardzo utożsamił się ze mną przez Tajemnicę Wcielenia. I do takiej bliskości mnie zaprasza.
Jezu, otwórz moje serce na mądrość płynącą z Twojego Krzyża.
Jezu, chcę przyjąć każdy krzyż, każde doświadczenie i wiem, że mnie nie zmiażdży, bo Ty jesteś obok.


Zobacz także wcześniejsze:
stacja I

Wielki Post… czas wyruszyć w drogę! – stacja I

„Przez ile dróg musi przejść każdy z nas,
by mógł człowiekiem się stać?”

Przemierzamy różne drogi; po jednych kroczymy z entuzjazmem, z innych wolelibyśmy uciec, jeszcze inne, choć trudne,  przynoszą poczucie, że było warto, bo są owoce. W Wielkim Poście Pan Bóg pokazuje nam drogę wyjątkową, nie do porównania z żadną inną – swoją Drogę Krzyżową. On sam chce nas nią poprowadzić, chce pójść nią razem z nami, bo to jest Jego droga.

Proponujemy Wam cykl rozważań kolejnych stacji Drogi Krzyżowej, które będziemy zamieszczać dwa razy w tygodniu – we wtorki i piątki, czyli w dni, w które odmawiamy bolesne tajemnice Różańca. Dziś – wyjątkowo w środę – pierwsza.

stacja I
Pan Jezus skazany na śmierć

Właściwie za co?
Za nadmiar miłości?
Za czystość, z której bił taki blask, że wydobywał śmieci i odpadki, tak skutecznie dotąd ukrywane w mroku?
Za nazywanie błogosławionymi przegranych, odrzuconych, odsuniętych na dalszy plan, żeby nie psuli krajobrazu?
Za bycie solą w oku?
Za psucie komfortu psychicznego i zadowolenia bylejakością sumienia?
Jezu, a mnie który z fragmentów Ewangelii uwiera tak, że szukam sposobu na to, by go wyciąć?
I w którym człowieku skazałam Cię na śmierć przez usunięcie z mojego serca?
Jezu, zmiłuj się nade mną!

Zakończenie prac w naszej alei

Zakończyłyśmy w naszym Opactwie przedsięwzięcie pod nazwą: „Wykonanie prac rewaloryzacyjnych zieleni wysokiej w tym zabytkowej alei grabów w Zabytkowym Parku siedziby Opactwa Benedyktynek w Żarnowcu” – objętego dotacją Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku. Całkowity koszt zadania wynosi 85000,00;zł, dofinansowanie w formie dotacji wynosi 80000,00;zł
Zakres prac obejmował:
-wykonanie prac rewaloryzacji zabytkowej alei grabowej,
– wykonanie cięć sanitarnych,
– wykonanie cięć korekcyjnych koron drzew,
– oczyszczenie terenów z samosiewów i wykonanie nowych nasadzeń,
-przeprowadzenie zabiegów sanitarnych,
– nadanie właściwego kształtu i rozwoju alei grabowej,
– wykonanie nowych nasadzeń.
W wyniku realizacji przedsięwzięcia park zmienił swoje oblicze, stał się bardziej bezpieczny i przejrzysty, ale przede wszystkim odsłonił swoje najcenniejsze walory przyrodnicze – uwidocznione zostały wnętrza krajobrazowe, wartościowe formy przyrody, częściowo odtworzono osie widokowe. Przeprowadzono inwentaryzację dendroflory, w wyniku dokonanej analizy gatunkowej i wiekowej na terenie parku wytypowano dwa drzewa o wymiarach kwalifikujących je do uznania za pomnik przyrody.

O pocałunku i pieśni na lirze, czyli słów parę o liturgii

Od przynajmniej sześciu wieków słyszy się w Kościele, że modlitwa może być albo ustna, albo myślna, jak gdyby jedna z nich automatycznie wykluczała drugą! – i że ustna w porównaniu z myślną niewiele jest warta. Oraz że do ustnej zalicza się także modlitwę liturgiczną. Toteż od pięciu wieków powstają zakony, które albo w ogóle ze wspólnych modlitw rezygnują, albo je ograniczają do minimum. Oszczędzają czas na rozmyślanie. Ostateczny wyraz tego przekonania znajdował się w modnym przez kilka stuleci układaniu schematów rozważań na czas liturgii, mszalnej i brewiarzowej, żeby czymś pobożnym zająć myśli, podczas gdy usta trzepią. Zresztą nawet i w naszych czasach miewa się wrażenie, że celebrans, który zaraz po powitaniu wiernych powiadamia ich z góry, o czym będzie dzisiejsza Ewangelia, robi to po to, żeby mieli czym od razu zająć myśli podczas recytacji spowiedzi powszechnej, Kyrie i Gloria… w przekonaniu, że teksty liturgiczne to właśnie recytacja tylko, bez własnej treści, a nie modlitwa.

Otóż takie ujęcie jest – po pierwsze – psychologicznie błędne: modlitwa ustna bez jednoczesnej myślnej byłaby rzeczywiście niewiele warta, ale przecież nie po to bierze się brewiarz, albo i różaniec, żeby tylko klepać. A po drugie, jest to ujęcie beznadziejnie subiektywne: bierze pod uwagę wyłącznie ludzką stronę modlitwy, a zupełnie ignoruje Bożą rzeczywistość. (więcej…)